Alguersuari: F1 stała się licytacją

Zespół Force India nadal czeka z ogłoszeniem decyzji o zatrudnieniu drugiego, etatowego kierowcy. Podczas pierwszych zimowych testów za kółkiem VJM06 usiadł Jules Bianchi, który jest jednym z mocniejszych kandydatów do zajęcia wspomnianego stanowiska. Wydawało się, że podpis na kontrakcie z francuskim kierowcą, wychowankiem Ferrari, jest jedynie kwestią czasu. W ciągu minionego tygodnia okazało się, że mierzenie fotela w bolidzie zespołu Force India ma za sobą również Adrian Sutil. Pojawiła się również informacja, że to właśnie Niemiec będzie partnerem Paula di Resty podczas drugich tegorocznych testów.

Każdy dzień zwłoki z ogłoszeniem decyzji, to krok wstecz jeśli chodzi o przygotowania do zbliżającego się sezonu, ale z drugiej strony walka dodatkowe miliony, które przy trudnej ekonomii nabierają dodatkowego znaczenia. Boleśnie o tym przekonał się Jaime Alguersuari, który wczoraj ogłosił zakończenie starań o miejsce w bolidzie. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie forma oświadczenia prasowego, bardzo emocjonalnego, pokazującego zakulisowe, nie do końca czyste, rozgrywki.

„Nigdy nie wyobrażałem sobie, że po trudnej do zrozumienia decyzji Red Bulla, aby nie postawić na mnie w sezonie 2012, po najlepszym sezonie w F1, będę musiał tak mocno walczyć poza torem, by po tym wszystkim dowiedzieć się, że w sezonie 2013 nie będę w F1. Zapewniam wszystkich, że przez większość sezonu 2012 byłem przekonany, że moje miejsce w zespole, który jest w stanie regularnie punktować, jest bezpieczne. Tak mi powiedzieli i wierzyłem, że to jest prawda.

To przekonanie sprawiło, że zrezygnowałem w innych możliwości w innych seriach. Miałem nadzieję, że moje umiejętności i otrzymanych zapewnienia, zmaterializują się w postaci powrotu na tor w 2013 roku. Tak się jednak nie stało.

Ci, którzy negocjowali ze mną podali mi powody [odmowy], które muszę zaakceptować, ale ich nie podzielam. F1 stałą się licytacją.

Moim jedynym marzeniem jest jeździć dla zespołu, który pozwoli mi walczyć o czołową piątkę. Będę grał wszystkimi kartami najlepiej jak potrafię i nadal stawiał na talent, doświadczenie i zaplecze i nie trzeba mówić nic więcej.

Czy moja kariera w F1 kończy się w wieku 22 lat? Mimo wszystko uważam, że nie. Czekając na F1 straciłem inne interesujące propozycje, ale muszę podziękować Paulowi Hembery z Pirelli Motorsport za jego niezmienne zaufanie i deklarację, że nadal liczy na mnie w programie rozwoju opon.

Będę nadal aktywny w F1, pokonując więcej kilometrów niż jakikolwiek trzeci kierowca w tym sporcie.

Chociaż Hiszpańska ekonomia jest w najgorszej formie we współczesnej historii i poza bankiem Santander żadna inna firma nie postrzega F1 jako dochodowego i zrównoważonego biznesu, wiem ile mam lat, wiem ile osiągnąłem na torze i jestem przekonany, że zasługuję na zwycięski samochód w F1. Będę o to walczył.”