Zasłużona kara

Christian Horner określił moment, w który Sebastian Vettel wyprzedził Jensona Buttona incydentem wyścigowym, jednak zasady są jasne i tym razem sędziowie stanęli na wysokości zadania. Kara przejazdu przez aleję serwisową, z wiadomych względów zamieniona na 20 dodatkowych sekund, doliczonych do czasu niemieckiego kierowcy jest, jak najbardziej uzasadniona.

Zastanawia jednak fakt, dlaczego zespół ze sporym już doświadczenie wyścigowym nie zareagował na wydarzenia na torze. Vettel był zdecydowanie szybszy od Buttona, który jechał już resztkami opon i gdyby oddał zdobytą niezgodnie z przepisami pozycję, na pewno byłby w stanie ją odzyskać. Kierowca walcząc na torze ma zdecydowanie mniejszą możliwość pełnej oceny sytuacji od osób siedzących w garażu. Na co liczyli członkowie zespołu Red Bulla pozwalając swojemu kierowcy beztrosko pędzić do mety?

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle trudna i jedyne, co przychodzi mi do głowy to dość specyficzna mentalność, prezentowana przez zdecydowaną większość członków zespołu spod znaku byka. Jeśli nie uchodzi na sucho, to wersja o ogólnoświatowym spisku jest najlepszym wytłumaczeniem. Martwi nieco fakt, że w podobnym tonie wypowiada się dwukrotny mistrz świata. Łatwo rzuca określeniami typu „głupie” w stosunku do swoich rywali, a samokrytyka jest mu całkowicie obcym zagadnieniem.