Zakurzeni, ale zachwyceni

Najważniejszą informacją dzisiejszego dnia jest fakt, że kierowcy są zachwyceni torem, zarówno jego charakterystyką jak również stanem nawierzchni. Pierwszą historyczną sesję treningową bardzo chciał otworzyć Karun Chandok, ale kiedy wyjechał z garażu przy wyjeździe z alei serwisowej stał już Adrian Sutil. Ambitny Hindus nie dał jednak za wygrana i to na jego koncie zapisało się pierwsze, pomiarowe okrążenia przejechane na torze Buddh International Circuit.

Nowy tor, to duże wyzwanie i kilku kierowców miało dziś duże kłopoty z utrzymaniem samochodu na wyasfaltowanej części. Pierwszy przekonał się o tym sam mistrz świata, który mniej więcej w połowie pierwszej sesji przeszarżował w zakręcie numer pięć i musiał się ratować wyjazdem na trawę, która w Indiach jest wyjątkowo śliska (czytaj: pomalowana). Opanowania w podobnych okolicznościach zabrakło Jaime Alguersuari, dla którego niewinny kontakt z trawą zakończył się na barierkach. Pierwszej sesji nie będą również dobrze wspominali Fernando Alonso oraz Pastor Maldonado. Obaj zakończyli ściganie z powodu kłopotów z silnikiem.

Najszybszym kierowcą pierwszej sesji okazał się Lewis Hamilton, który swój czas wykręcił na ostatnim pomiarowym okrążeniu. Pech chciał, że w ostatnim zakręcie powiewały żółte flagi, które Brytyjczyk całkowicie zignorował. Lewis kolejny raz musiał skorzystać ze swojej specjalnej karty, dającej mu wstęp do pokoju sędziowskiego. Na decyzję nie trzeba było długo czekać. Hamilton zostanie przesunięty o trzy pola do tyłu na starcie niedzielnego wyścigu, w stosunku do pozycji wywalczonej w kwalifikacjach.

Drugiej sesji nie towarzyszyły już takie emocje jak poprzedniej, ale niska przyczepność toru nadal nie dawała spokoju wielu kierowcom. O prawdziwym pechu może mówić Pastor Maldonado, bo również druga sesja zakończyła się dla niego wycieczką na skuterze. Tym razem winny był sam kierowca, parkując samochód w żwirowej pułapce po niespełna piętnastu minutach sesji. Niewiele brakło, a podobny los spotkałby Bruno Sennę, który za wszelką cenę chciał pokazać swoją wyższość nad kierowcą zespołu HRT. Przestrzelony pierwszy zakręt o mało nie skończył się spotkaniem z bandą. Nieco mniej szczęścia miał Jerome d’Ambrosio, który stracił panowanie nad bolidem w zakręcie numer dziesięć i kolejny raz kierowca skutera musiał wkroczyć do akcji.

Niespodziewanie dobrą formą błysnęli kierowcy Ferrari. Massa wykręcił najlepszy czas dnia, a Fernando Alonso zajął trzecią lokatę. Wiele osób zastanawia się jaki udział w tym wyniku ma nowe przednie skrzydło, które w Indiach, podobnie jak to miało miejsce w Korei, bardzo mocno szuka kontaktu z podłożem. Wrażenia wizualne oraz podejrzenia mogą być różne, ale faktem jest, że w czwartek inżynierowie FIA testowali skrzydło Ferrari pod kątem wymagań regulaminowych i element został dopuszczony do ścigania. Brzmi znajomo prawda?

Ostanie, tragiczne wydarzenia na torach nie przeszły bez echa. Wielu kierowców zamanifestowało swoją pamięć o kolegach zakładając czarną opaskę na ramię bądź modyfikując malowanie kasku. Tym ostatnim zaskoczył nieco Lewis Hamilton, który w pierwszym treningu wystąpił w kasku z wizerunkiem Boba Marleya i napisem „One love”. Znaczenie tego gestu było nieco inne od pozostałych. Hamilton rozstał się niedawno ze swoją sympatią i jego słów wynika, że nadal bardzo to przeżywa.