Szczerość projektanta

Ogromne wrażenie zrobił na mnie Adrian Newey w wywiadzie udzielonym stacji BBC po GP Europy. Jako jedyny odważył się odpowiedzieć na pytanie dlaczego Vettel jest lepszy od Webbera. Zawsze w tego typu sytuacjach szef zespołu lub sami kierowcy uciekali od tematu serwując nam wyuczone regułki, starannie przygotowane przez specjalistów od wizerunku. Wyrwany od deski kreślarskiej Newey nie miał żadnych problemów z odniesieniem się do tego, bądź co bądź, niewdzięcznego tematu. Jego tłumaczenie jest o tyle proste, co zaskakujące. Vettel potrafi zdecydowanie lepiej zadbać o opony nie tracąc przy tym dobrego tempa. Niemiec czuje opony, natomiast Webber musi się ich uczyć. Ta umiejętność pozwala mu (Vettelowi), jadąc na oponach z podobnym przebiegiem, osiągać lepsze czasy okrążeń.

Newey przyznaje, że strata będzie znacząca (fot. World © Kalisz/Sutton)

Teoretycznie to Australijczyk, ze względu na ogromne doświadczenie powinien łatwiej dostosowywać się do wszelkich zmian i adaptować do nowych warunków. Tym razem jednak jest inaczej. Być może Vettel łatwiej przyjmuje uwagi przekazywane mu przez zespół podczas gdy Webber próbuje zrobić to po swojemu. Tak czy inaczej według zespołu Webber był w tym tygodniu bardzo blisko Sebastiana jeśli chodzi o zarządzanie oponami, najbliżej w całym sezonie. Myślę, że jest to klucz do zagadki słabszej formy Webbera. Nie dopuszczam do siebie myśli, że zespół, który ma tak ogromne aspiracje byłby w stanie posunąć się sabotowania jednego ze swoich kierowców.

Druga ważna kwestia poruszona w wywiadzie to ograniczenia, które wejdą w życie na Silverstone. Również w tym przypadku nie zabrakło Neweyowi odwagi, aby jak na spowiedzi wyznać, że w gorszej sytuacji od nich są jedynie ludzie z Lotus Renault. R31 zbudowany „wokół wydechu” może mieć w kolejnych wyścigach ogromne problemy z dociskiem oraz stabilnością. Zespół Red Bulla przeprowadził już pierwsze symulacje i według głównego projektanta różnica będzie znacząca (significant!). Nie zdradził jednak, ile może wynosić starta spowodowana ograniczeniem produkcji gazów wylotowych. Powody są dwa. Pierwszy bardzo oczywisty. Im konkurencja wie mniej, tym lepiej. Drugi powód, bardziej przyziemny, jest taki, że zespół na podstawie symulacji nie jest w stanie określić jak bardzo mocno zmieni się balans samochodu. Do tego potrzebny jest prawdziwy tor, samochód oraz kierowca.

Patrząc na minę Newey’a trudno zauważyć choćby odrobinę zmartwienia, tym co ma nastąpić za dwa tygodnie. Facet jest raczej typem pasjonata, który każdy problem traktuje jako kolejne wyzwanie. Z niecierpliwością czekam na pierwszy trening na torze Silverstone.

Cały wywiad znajdziecie na stronie BBC (dla tych, którzy mieszkają w UK lub dysponują proxy) oraz (nie wiem jak długo) w serwisie youtube…